Wpisy w Marzec 2015

Babskie pompki dla
prawdziwych facetów

babskie męskie pompki

Podjęłam się dzisiaj zadania nader trudnego. Postanowiłam zgłębić zawiłe zakamarki męskich umysłów. Skąd to szaleństwo? Obserwuję ostatnio wśród panów zjawisko nader dla mnie niezrozumiałe, tutaj na potrzeby naukowe nadałam mu nazwę NAKONIP DEP, czyli jak się łatwo domyśleć ”Na Kolana Nie Padam Duże Ego Posiadam”. Dla niewtajemniczonych wyjaśniam, że chodzi o pompki a dokładniej o ułatwioną ich wersje tzw. babską. Osobiście uważam, że nazwa ta jest bardzo krzywdzące paradoksalnie właśnie dla mężczyzn. Wiecie jacy są faceci, na każde słowo, które w jakikolwiek sposób podkreślałoby ich słabość lub sugerowało bezsilność w dowolnej dziedzinie, unoszą się duma a ich ego urasta do wielkości ogromnego balona.

Czytaj dalej…

9 (nie)zabawnych sytuacji z życia weganina

Franz Kafka stojąc przed ogromnym akwarium, powiedział „Mogę na was patrzeć ze spokojnym sumieniem. Ja was już nie jem.” Jakoś chyba tak było i ze mną.

Przejście na weganizm niesie za sobą wiele wyznań, bez względu na miejsce, w którym żyjemy, nadal należymy do mniejszości (mocno wierzę, że pewnego dnia, opowieści o masowym mordzie zwierząt będą jedynie przestrogą dla niegrzecznych dzieci). Od kilku lat mieszkam na Krecie i powiem wam, że łatwego życia to my tutaj nie mamy, ale za to historii do opowiadania, co nie miara. Poniżej kilka luźno ze sobą związanych anegdot i porad, dotyczących życia na tej rajskiej wyspie.

1. Czy ktoś kochanie cię do tego zmusza?

Ciężko ogarnąć decyzje drugiej osoby o tak różnym od naszego światopoglądzie, zwłaszcza gdy chęci na zrozumienie brak. Stąd tego typu pytania i ich logika. Odpowiedź zazwyczaj nie gra większej roli, ale cały proces bywa męczący. Opanowanie i cierpliwość to cechy niezbędne by utrzymać nasze zdrowie psychiczne na odpowiednim poziomie (patrz punkt 2). W pewnym moment pojawia się przebłysk nadziei, że w końcu potrzeba wiedzy i informacji na temat mojego odżywiania i sposobu życia, została dostatecznie zaspokojona. Gdy tu nagle, beztroską egzystencję przerywa np. takie spotkanie rodzinne, niedzielny obiad w gronie najbliższych (minimum 15 osób), ślub, chrzest czy śmierć .. i wszystko zaczyna się od początku.

Wegetarianin na krecie

2. 100, 99, 98 …

Opanowanie to bardzo przydatna cecha charakteru, zwłaszcza, jeśli jesteś wege. Chociaż słyszałam wiele, to przytoczę dwa moje ulubione argumenty, które działają na mnie jak płachta na byka. Pierwsze, brzmi zazwyczaj jakoś tak: te zwierzęta i tak są już martwe, więc szkoda by tyle mięsa się zmarnowało. A drugie tak: ta mała kózka została stworzona by trafić na nasze talerze, Bóg tak chciał a wiadomo, z Wszechmocnym się nie dyskutuje. Oba jak widać dobitnie i bezdyskusyjnie miażdżą wszystkie nasze wcześniejsze racje. W takich momentach jedyny ratunek to głęboki wdech i odliczanie, czasami do 5, czasami i do 100, jak jest taka potrzeba.

Czytaj dalej…

Cycusznik z Lidla

biustonosz sportowy z Lidla

Obiecałam sobie, że nie będę recenzować żadnych majtek srajtek, ale przecież zasady są po ty je łamać, tak więc dzisiaj o produkcie, który zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. W sumie biust kobiecy to sprawa całkiem poważna, zatem i wpis o staniku można spokojnie podnieść do rangi zagadnienia fundamentalnego. Za dużo naoglądałam się skaczących piersi by ten temat lekceważyć (swoją drogą, sam widok boli).

A zaczęło się tak. Zachęcona informacjami koleżanki na temat sportowej oferty sklepów Lidl, pobiegłam, a raczej doczołgałam się ślamazarnie, zniechęcona poprzednimi zakupami w tejże sieci, by na własne oczy zobaczyć te cuda wychwalane przez Mariolkę. Po szybkich oględzinach, decyzja padła na stanik, mam do biustonoszy sportowych słabość, więc bez większego zastanowienia wydalam całe 6,99 € na nowy cycusznik. Zdając sobie sprawę, że z tymi rozmiarami w tego typu sklepach to jak z grą w ruletkę, ryzykownie wybrałam 75B.

Czytaj dalej…

Pierwszy bieg

moj pierwszy bieg

Aby ukoić stres i dać upust emocjom, chwytam za papier i piszę co ślina przyniesie na język, poniżej tego efekty. Pierwsza cześć przedstawia moje schizofreniczne lęki i rozmyślania zapisane dzień przed samym biegiem, następna część, to spokojniejsza relacja już po. Tak więc, dzisiaj wyjątkowo pamiętnikowo, bez porad i wymądrzania się.

Przed

Ta cholerna awaria prądu skutecznie podsyca mój stres przed jutrzejszymi zawodami. Siedzę więc w ciemności, w żołądku ściska że hej, a umysł pełen wizji niedorzecznych. Od trzeciej wojny światowej począwszy, po atak zakażonych wirusem małp skończywszy. Mój cel: ukończyć i nie zabić się przy tym, a i może dobrze by było także się nie zgubić. To takie moje ambitne plany na jutro. Ta przedłużająca się awaria działa na mnie bardzo nerwowo. Miejmy nadzieję, że Bóg przychylnie patrzy na głuptasów.

Po

Mówią, że pierwszy raz jest najlepszy, mówią że niezapomniany, wyjątkowy, podobno lepszy od pierwszego pocałunku czy stosunku płciowego. Poniosło mnie, zapragnęłam i ja skosztować tego słodko-kwaśnego owocu przygody i ryzyka. O czym mowa, już wyjaśniam. Chodzi oczywiście o nic innego jak o mój pierwszy bieg, taki prawdziwy z metą i medalami. I żeby tego było mało, los przygotował dla mnie coś naprawdę specjalnego, bieg górski. Niby tylko 12.5 km, ale hola, to przecież góry!

Czytaj dalej…