Wpisy w Kwiecień 2015

Być kobietą idealną – niewola 21 wieku

Być kobietą, być kobietą… ech ciężki jest los niewiasty, zwłaszcza tej dążącej do aktualnie promowanego przez społeczeństwo ideału.

Dzisiaj mam ogromną ochotę ponarzekać sobie. Mówią, że nic tak nie poprawia nastroju jak wytykanie wad innym. Dla usprawiedliwienia dodam, że ostatnio dostało się panom, dla równowagi dzisiaj o płci pięknej. Ja nie wiem, czy faceci też tak mają, czy to tylko taka nasza kobieca przypadłość, że nie potrafimy docenić tego, co posiadamy. A jeśli chodzi o wygląd, to tu sytuacja ma się naprawdę kiepsko, bo czy znacie wiele kobiet zadowolonych ze swojego ciała?

Zrobiło się tłoczno ostatnio od takich mądrali, co to na każdym kroku wysuwają względem nas żądania, które to rzekomo mają na celu pomóc nam zbliżyć się do ideału kobiety 21 wieku. Mam dosyć słuchania wykładów na temat tego jak powinna wyglądać i zachowywać się kobieta idealna. Co to w ogóle za stwór? Nie dużo brakuje a będą dodawać takie ideały do 6-paku piwa, wyobrażacie sobie, tylko teraz niesamowita promocja, idealna kobieta gratis, albo jeszcze lepiej, do poczytnych magazynów dla pań dodatek, 10% idealnej kobiety dla kobiety powszechnej.

Czytaj dalej…

10 najlepszych filmów motywacyjnych

Człowiekiem jestem i chwile zwątpienia nie są mi obce. Te zdradliwe bestie potrafią niepostrzeżenie wkraść się w codzienność, rujnując wszystko, na co tak ciężko pracowaliśmy. Każdy ma w życiu takie momenty, gdy zwątpienie bierze górę, a to co do tej pory dodawało smaczku szarej egzystencji, traci sens. Naprawdę niebezpiecznie robi się, gdy do zwątpienia dołącza jej bliski krewny – lenistwo, zmora ciężka do wyplewienia jak stonka ziemniaczana na kapuście. Zawistne bestie łatwo nie odpuszczają. W tym momencie zastaliście mnie na polu bitewnym, mam lekką przewagę nad przeciwnikiem, ale jaki będzie tego finał, nie wiem. Słabość do serialu „M jak Miłość”(tak, tego z biedną Hanka i kartonami) zaczyna rujnować mój skrzętnie utkany plan na dzisiaj. Pracy co nie miara, trening popołudniowy też sam się nie zrobi a tu ani ochoty, ani zapału, a Mostowiakowie nie śpią.

W takich chwilach jak ta, z pomocą przychodzi nieoceniony Stallone (tak, ten od trupów i Rockiego), jego słowa jak kubeł zimnej wody w mroźny poranek, skutecznie pobudzają do działania.

“Life’s not about how hard of a hit you can give… it’s about how many you can take, and still keep moving forward.”

Śmiejcie się, ale zazwyczaj tyle mi trzeba, by zwycięsko wyjść, z wydawałoby się bitwy przegranej i odgonić bestie złośliwe. Bo tak naprawdę to bez pasji czuję się jakby ktoś nagle odkolorowal mi świat i pozostawił mnie tak na tej pustyni normalności.

Tylko ostrzegam, po takiej dawce motywacji ciężko usiedzieć na kanapie.

Czytaj dalej…