Wpisy w Listopad 2015

top 5 fitnessowych hitów lat 80., które kobiety (nadal) kochają

Pamiętam jak dziś, gdy z wypiekami na twarzy u dziadków na poddaszu moje palce łapczywie przewracały kolejne strony obszernych katalogów mody, babcia jest krawcową i odkąd sięgam pamięcią zawsze można było znaleźć u niej takie zagraniczne żurnale, większość z Niemiec. Jejku jakie to było ekscytujące, każda strona wyjątkowa, modelki dostojne, tak bardzo kobiece i egzotyczne na swój sposób, stanowiły inspirację i okno na świat tamtych lat. Krzykliwe kolory, ortalionowe dresy, fikuśne ocieplacze na nogach połączone z białymi adidasami lub w wersji wieczorowej szpilkami i te dodatki, dużo dodatków, właściwie to im więcej tym lepiej! Zabieram was w kolorowe lata 80. (na końcu mała niespodzianka).

ocieplacze lat 80tych

1. Ocieplacze

Czyli takie niepełne skarpety, swój początek miały na Broadwayu, tancerki używały ich by utrzymać odpowiednią temperaturę nóg i w ten oto sposób ochronić je przed kontuzjami. Nie znalazłam informacji, które potwierdzałyby ich skuteczność, co nie wpłynęło na faktu, że ocieplacze szybko skradły serca kobiet na całym świecie. To nie ich praktyczne zastosowanie przyczyniło się do popularyzacji tych dziwacznych skarpet a zwykła kobieca potrzeba bycia wyjątkową. Nie dziwi, że szybko opuściły one sale gimnastyczne czy taneczne i zaczęły żyć własnym życiem, przedzierając się na ulice miast. Mówcie co chcecie, ale te ocieplacze były naprawdę czadowe a każda mogła poczuć się w nich jak prawdziwa gwiazda.

Czytaj dalej…

5 nieziemskich śniadań, które rozpalą w tobie ogień w chłodne poranki

Korzystaj z tego dnia. Jutro jeszcze dniem nie jest – Horacy

Poranki to wyjątkowa pora dnia, świat pachnie świeżością a we mgle unosi się nadzieja na wszystko to, co jeszcze wczoraj wydawało się niemożliwe. Sytuacje bez wyjścia przybierają nowych kształtów a czarne scenariusze plecione nocą, nowych kolorów. To trochę tak jakbyś rodził się na nowo każdego dnia, nowe życie, nowe perspektywy, nieograniczone możliwości – jesteś nie do powstrzymania!!!

Śniadanie to zdecydowanie mój ulubiony posiłek, ale tak szczerze to chodzi tu o coś więcej niż tylko o jedzenie, to chwila gdy mogę pobyć sama ze sobą, posłuchać swoich myśli i w spokoju przygotować się na nadchodzący dzień. Mam jedną zasadę i tutaj nie ma mowy o kompromisie – żadnej telewizji, komputera, telefonu czy czegokolwiek, co mogłoby rozproszyć moją uwagę. Na to przyjdzie czas później, ta chwila należy tylko do mnie.

Zazwyczaj wychodzę na taras, w chłodne poranki owijam wokół ramion ciepły, już mocno wytarty, stary koc i siadam na równie wysłużonym taborecie z obszerną michą w dłoniach. Uwielbiam ten moment. Przede mną rozprzestrzenia się widok na dolinę opatuloną pasmem potężnych gór. O tej porze roku sprawiają wrażenie jeszcze bardziej doniosłych i patetycznych a poranna mgła zawieszona nad drzewami oliwnymi dodatkowo dodaje temu miejscu dużej porcji magii i tajemniczości. O żadnej innej porze dnia nie jest tutaj tak pięknie.

Tak zaczynam swój dzień a oto moja wielka piątka, coś na słodko, na słono i na awokadowo. Wszystko bardzo smaczne, proste w wykonaniu i oczywiście wegańskie.

Czytaj dalej…