Obiecałam sobie, że nie będę recenzować żadnych majtek srajtek, ale przecież zasady są po ty je łamać, tak więc dzisiaj o produkcie, który zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. W sumie biust kobiecy to sprawa całkiem poważna, zatem i wpis o staniku można spokojnie podnieść do rangi zagadnienia fundamentalnego. Za dużo naoglądałam się skaczących piersi by ten temat lekceważyć (swoją drogą, sam widok boli).

A zaczęło się tak. Zachęcona informacjami koleżanki na temat sportowej oferty sklepów Lidl, pobiegłam, a raczej doczołgałam się ślamazarnie, zniechęcona poprzednimi zakupami w tejże sieci, by na własne oczy zobaczyć te cuda wychwalane przez Mariolkę. Po szybkich oględzinach, decyzja padła na stanik, mam do biustonoszy sportowych słabość, więc bez większego zastanowienia wydalam całe 6,99 € na nowy cycusznik. Zdając sobie sprawę, że z tymi rozmiarami w tego typu sklepach to jak z grą w ruletkę, ryzykownie wybrałam 75B.

biustonosz sportowy z Lidla

Wracam do domu, oglądam uważnie ze wszystkich stron mój nowy zakup i tu niespodzianka, ani jednej odstającej niteczki, wykończony bardzo starannie jak na tego typu biustonosz. Przyznam, że niektóre staniki np. firmy nike zdarzają się być gorzej obszyte. Zachęcona wstępnymi oględzinami przymierzam, i co.. i cholera, leży perfekcyjnie, jakby szyty na mnie. Mięciutki, dobrze dopasowany i do tego dosyć ładny, a po wieczornym sprawdzianie praktycznym (trening crossfirt) potwierdzam, że spełnia swoją rolę całkiem dobrze. Gwarancji, że posłuży długo nie mam, ale chyba za tę cenę prawie każdy okres przydatności satysfakcjonuje. Jak to dobrze czasami się tak miło rozczarować.

Cycusznik z Lidla was last modified: Kwiecień 16th, 2015 by Kasia Topa