Jak to mówią, mądry człek po szkodzie. Tak to już jest, że zazwyczaj to nie sukcesy a trudności i niepowodzenia posuwają nas do przodu i otwierają całkiem nowe spektrum możliwości. Chociaż potrzeba odpowiedniej perspektywy i czasu by to dostrzec i docenić.

Ostatnie tygodnie upłynęły pod znakiem zmagania się z własnym ego, bólem i oczywistym spadkiem formy. Kontuzja pasma biodrowo-piszczelowego nie ominęło moich skromnych progów. Niby wszystko było dobrze, czasy coraz lepsze, samopoczucie super, siła w nogach była i co? I wszystko .. trafił. A tak szczerze, to już od jakiegoś czasu nie wszystko działało jak w szwajcarskim zegarku a organizm dawał wyraźne sygnały ostrzegawcze. Za zignorowanie ich trzeba mi teraz słono zapłacić.

Czytaj dalej…