Color Run zapoczątkowany w 2011 szybko podbił serca ludzi na całym świecie.  Muszę przyznać, że ambitnie postawiona teza jakoby było to „Najszczęśliwsze 5km na całej Planecie ” została osobiście potwierdzona. Tak lekko, radośnie i bezstresowo nie biegło mi się już dawno. Może dlatego, że to wydarzenie inne niż wszystkie, tu czas nie gra roli, nie ma wygranych czy przegranych a właściwie to wszyscy jesteśmy zwycięzcami z pamiątkowym medalem, górą uśmiechów i niezapomnianymi wspomnieniami na koniec.

Cel jak najbardziej słuszny, propagowanie biegania jako zabawy i przyjemności, pretekst do spotkania w gronie znajomych i wielkiej fiesty z tysiącami odcieni w tle, zasługuje na pochwałę. Taka mała dygresja, która może odrobinę zachwieje tą idylliczną relację, odnośnie wszechobecnych tzw. selfie. Odniosłam wrażenie, że dla wielu okazja do zrobienia sobie sliciasniej fotki na fb, była główny powodem uczestnictwa. Tak czy inaczej akcja bez wątpienia zaliczona do pozytywnych.

Czytaj dalej…