Pewnie każdy z nas zna, chociaż jedną taką osobę, co to awokado unika jak diabeł wody święconej, wrzucając je do wielkiego wora z napisem „zakazane”. A może i ty należysz do tejże grupy? Jeśli tak, to kto wie czy to nie sama matka natura maczała w tym palce zsyłając cię tutaj w celu oświecenia. Ja ze swojej strony obiecuję, że będę kusić jak Ewa Adasia byś skosztował tego „zakazanego owocu”.

Czytaj dalej…