Wpisy w etykiecie "Kobietą Być"

Jak przygotować ciało do lata – krótki poradnik

kreta_zachod_słonca

Dzień zapewne skończy się do dupy, skoro ma tak idealny początek. – K.A. Tucker

Ostatnie miesiące nie należały do najlepszych. Kontuzja, przerwa w bieganiu, kilka nieudanych prób powrotu, rozgoryczenie i niepohamowana złość na cały świat. Sporo negatywnych emocji. Z dnia na dzień, czułam jak bestia, która przez ostatnie lata dawała sobie całkiem nieźle radę – umiera.

Długo mnie tutaj nie było, więc na dziś odpuszczam prawienie o budującej roli cierpienia w życiu człowieka, religie na całym świecie robią to duże lepiej ode mnie. Opowiem za to trochę o ideałach, ku przestrodze. Dawno temu, a może wcale nie tak dawno, wierzyłam, że każdy powinien takowe posiadać i do nich dążyć. Pokrótce, taka była moja definicja sukcesu. Był czas na świętego Mikołaja, wróżki i te zające wielkanocne, potem przyszła dorosłość a wraz z nią pogoń za ideałami. Jeśli więc myślisz, że twoje życie to sterta niespełnionych oczekiwań i rozczarowań, to czytaj dalej.

Czytaj dalej…

Co z tymi pośladkami – cała prawda o najpiękniejszej części kobiecego ciała

damskie posladki

Zastanawialiście się kiedyś co takiego kryje się w kawałku mięsa i tłuszczu, na punkcie którym zwariował cały świat? Mowa oczywiście  o pośladkach, kobiecych pośladkach. Moja ciekawość nie pozwoliła mi na zbagatelizowanie tak poważnego tematu, stąd ten wpis.

Bez owijania w bawełnę, jeśli nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o … hormony.  Większe tyłki zawdzięczamy estrogenowi, który to powoduje gromadzenie się tłuszczu w pośladkach a nie w okolicy brzusznej, dlatego też, tak nierzadki jest nam widok panów z brzuszkami. Swoją drogą niektórzy dopatrują się w tym powodu naszej długowieczności. Tłuszcz zawarty w pośladkach jest zdrowszy od tego gromadzącego się w części brzusznej, który to może przyczynić się do występowania chorób serca i cukrzycy. Ujmując sprawę prosto: tłuszcz na brzuchu jest be, natomiast na pupie ok. Naukowcy zdają się twierdzić, że męska odmiana Homo sapiens sapiens instynktownie odbiera większą pupę jako oznakę zdrowia i płodności. (Ach ci mężczyźni i ich intuicja!)

Czytaj dalej…

Być kobietą idealną – niewola 21 wieku

Być kobietą, być kobietą… ech ciężki jest los niewiasty, zwłaszcza tej dążącej do aktualnie promowanego przez społeczeństwo ideału.

Dzisiaj mam ogromną ochotę ponarzekać sobie. Mówią, że nic tak nie poprawia nastroju jak wytykanie wad innym. Dla usprawiedliwienia dodam, że ostatnio dostało się panom, dla równowagi dzisiaj o płci pięknej. Ja nie wiem, czy faceci też tak mają, czy to tylko taka nasza kobieca przypadłość, że nie potrafimy docenić tego, co posiadamy. A jeśli chodzi o wygląd, to tu sytuacja ma się naprawdę kiepsko, bo czy znacie wiele kobiet zadowolonych ze swojego ciała?

Zrobiło się tłoczno ostatnio od takich mądrali, co to na każdym kroku wysuwają względem nas żądania, które to rzekomo mają na celu pomóc nam zbliżyć się do ideału kobiety 21 wieku. Mam dosyć słuchania wykładów na temat tego jak powinna wyglądać i zachowywać się kobieta idealna. Co to w ogóle za stwór? Nie dużo brakuje a będą dodawać takie ideały do 6-paku piwa, wyobrażacie sobie, tylko teraz niesamowita promocja, idealna kobieta gratis, albo jeszcze lepiej, do poczytnych magazynów dla pań dodatek, 10% idealnej kobiety dla kobiety powszechnej.

Czytaj dalej…

Kobiety do drążków

Czyli jak zrobić swój pierwszy pull-up

pull-ups, podciaganie-na-drazku

Pierwsze podciągnięcie się na drążku, to specjalny dzień dla każdego, kto od jakiegoś czasu zmaga się z tym ćwiczeniem. Myślę, że panowie się nie obrażą jeśli stwierdzę,  że dla nas kobiet wymiar tego osiągnięcia i satysfakcja z niego płynąca jest nieporównywalnie większa.

Moje pierwsze samodzielne podciągnięcie się nachwytem było dla mnie, w pewnym sensie zaskoczeniem, od dłuższego czasu ćwiczyłam pełne pull-upsy jedynie podchwytem, ponieważ tak mi doradzano. Czasami, gdy nikt nie patrzył, próbowałam z całych sił podciągnąć się stylem klasycznym (jak facet) jednak wszystkie moje dotychczasowe próby kończyły się niepowodzeniem i frustracją. Pewnego dnia, w zaciszu domowego ogniska, po prostu chwyciłam pewnie drążek i zrobiłam to, co przez ostatnie kilka miesięcy było dla mnie niedoścignionym marzeniem. Marnie technicznie, z językiem na zewnątrz, ale zrobiłam, uniosłam całe moje ciało aż do momentu, gdy broda lekko przekroczyła linię drążka. Niesamowite uczucie, uśmiech nie schodził mi z twarzy do końca dnia. Bo wiecie co, dla mnie to nie takie zwykłe ćwiczenie, to wyzwanie, pomiar siły, pewnego rodzaju egzamin dla duszy i ciała. Polecam je wszystkim, zwłaszcza nam kobietkom ma do zaoferowanie dużo więcej niż tylko zmiany w sferze fizycznej. Poniżej przedstawiam kilka punktów, które mam nadzieję pomogą każdemu, kto dopiero zaczyna swoją przygodę z drążkiem.

Czytaj dalej…