Wpisy w etykiecie "motywacja"

Jak przygotować ciało do lata – krótki poradnik

kreta_zachod_słonca

Dzień zapewne skończy się do dupy, skoro ma tak idealny początek. – K.A. Tucker

Ostatnie miesiące nie należały do najlepszych. Kontuzja, przerwa w bieganiu, kilka nieudanych prób powrotu, rozgoryczenie i niepohamowana złość na cały świat. Sporo negatywnych emocji. Z dnia na dzień, czułam jak bestia, która przez ostatnie lata dawała sobie całkiem nieźle radę – umiera.

Długo mnie tutaj nie było, więc na dziś odpuszczam prawienie o budującej roli cierpienia w życiu człowieka, religie na całym świecie robią to duże lepiej ode mnie. Opowiem za to trochę o ideałach, ku przestrodze. Dawno temu, a może wcale nie tak dawno, wierzyłam, że każdy powinien takowe posiadać i do nich dążyć. Pokrótce, taka była moja definicja sukcesu. Był czas na świętego Mikołaja, wróżki i te zające wielkanocne, potem przyszła dorosłość a wraz z nią pogoń za ideałami. Jeśli więc myślisz, że twoje życie to sterta niespełnionych oczekiwań i rozczarowań, to czytaj dalej.

Czytaj dalej…

49 pytań by zacząć najlepszy rok życia

Jak można stać się motylem? Musisz tak bardzo chcieć latać, że jesteś gotów porzucić bycie gąsienicą. – Trina Paulus

W te dni, chyba jak w żadne inne w roku, czujemy skumulowaną moc i niekontrolowaną motywację do działania. Nic w tym dziwnego, wszystko co nowe niesie za sobą nadzieję na lepsze. Problem pojawia się gdy ostatnie iskry motywacji dogorywają a nasze dobre chęci szlak trafia(tak ten turystyczny).

Nie ma się co łudzić, bez silnych intencji i stanowczych czynów, nic się nie zmieni. Rada od serca: daruj sobie czekanie na cuda. Nic się nie wydarzy bez twojego udziału. Nawet jeśli jakiś zagubiony wujek z Ameryki przypomni sobie w testamencie o twoim istnieniu, to wcale nie jest to żadna gwarancja na udane życie. Chociaż przyznam, że taki scenariusz wydaje się bardzo kuszący. Wracając do rzeczywistości i naszych podsumowań – właściwie zadane sobie pytanie ma siłę większą niż niejedna dobra rada. Dotyka  głęboko i bez skrupułów rozbiera umysł z wszelkich udawanych cnót. Im głębiej kopiesz, tym więcej odkrywasz a to wymaga nie lada odwagi.

Czytaj dalej…

9 naprawdę głupich rzeczy, które powinieneś przestać robić od zaraz

9 NAPRAWDĘ GŁUPICH RZECZY, KTÓRE POWINIENEŚ PRZESTAĆ ROBIĆ OD ZARAZ

Pewnie znasz choć jedną taką osobę, co to ma czelność żyć na całego i nie pytać nikogo o zdanie. Pewnie nie raz zastanawiałeś się jak to jest, że może ona wieść życie po brzegi wypełnione pasją, dostatkiem i miłością, gdy ty tymczasem zmagasz się z codziennymi problemami szarej egzystencji. Bezczelny typ – myślisz, żyje pełną parą i nikogo nie pyta o zdanie. Wydawałoby się, że dla takich świat przygotował inne reguły. Τo jak przechodzenie gry zwanej życiem na najłatwiejszym poziomie, gdy nam przychodzi zmagać się z poziomem zaawansowanym. Jakie to wszystko niesprawiedliwe!

No dobra ponarzekane, teraz czas na małą analizę. Przyznaj się, czy aby na pewno zrobiłeś wszystko by wieść życie o jakim marzysz? Te 9 rzeczy notorycznie powtarzanych, skutecznie cię od tego celu oddalają.

Czytaj dalej…

Dwa słowa, które odmienią twoje życie na zawsze

DWA SŁOWA, KTÓRE ODMIENIĄ TWOJE ZYCIE NA ZAWSZE

Wracając myślami do początku mojej podroży i dni, w których nieświadoma swojej wartości, naiwnie czekałam aż los (nazwijmy go tutaj wróżką) zmieni moje mizerne oblicze i uczyni ze mnie królową, lekko poprawiam koronę, tak jakby dla pewności, że nadal tam jest.

Oczywiście, że jest, piękna i potężna jak całe moje królestwo, ale wtedy mijały lata a ja nadal czekałam na swoją wróżkę i ukrycie marzyłam (bardzo ukrycie), że pewnego dnia się zjawi i przemieni mnie w prawdziwą królową. I wiecie co? Szlak (taki turystyczny oczywiście) by trafił wszystkie wróżki, nigdy żadna się nie pojawiła a korona, którą tak bardzo pragnęłam, cały czas była pod łóżkiem obok. Jaki z tego wniosek? Nie potrzebujesz nikogo by zacząć działać i odmienić swój los, możesz zrobić to już teraz, od zaraz. Nie potrzebujesz na to niczyjej zgody. Przecież jesteś królową!

Czytaj dalej…

7 kroków do szczęścia

symbioza strachu

Profesjonalna strachoposiadaczka, tak chyba mogę o sobie mówić. Na strachach znam się jak na niczym innym, odkąd sięgam pamięciom pod łóżkiem miałam ich niezłą kolekcje. Niektóre dawno odeszły, inne nadal wypełniają mroczne zakamarki zakurzonej podłogi, jeszcze inne zmieniły swoją formę w mniej demoniczną, bardziej zjadalną (to te oswojone), pojawiły się i nowe. Tak czy inaczej, nadal jest tam dosyć tłoczno.

Mądrzejsi ode mnie powiadają, że trzeba iść tam gdzie strach czeka, bo inaczej niczego się nie uczymy. Jakkolwiek by on wyglądał, jakąkolwiek formę przyjmował, miał postać grubej kobiety, steranej przez życie kostuchy czy przebojowej lafiryndy, warto się z nim dobrze zapoznać, bo czy nam się podoba czy nie, to oblicze wcale nie jest przypadkowe, stanowi element pochodny naszej osobowości. Cały sekret tkwi w tym by stawić mu czoło i przejąć kontrolę nad własnym życiem. Ze strachem jest jak z cieniem, ile byśmy przed nim uciekali, on ciągle jest tuż obok. To nieodzowna część naszego istnienia i istotny element stanowiący o ludzkim przetrwaniu i ewolucji. Nie ma innej rady jak tylko oswoić potwora. Poniżej w kilku punktach jak się za drania zabrać.

Czytaj dalej…

10 najlepszych filmów motywacyjnych

Człowiekiem jestem i chwile zwątpienia nie są mi obce. Te zdradliwe bestie potrafią niepostrzeżenie wkraść się w codzienność, rujnując wszystko, na co tak ciężko pracowaliśmy. Każdy ma w życiu takie momenty, gdy zwątpienie bierze górę, a to co do tej pory dodawało smaczku szarej egzystencji, traci sens. Naprawdę niebezpiecznie robi się, gdy do zwątpienia dołącza jej bliski krewny – lenistwo, zmora ciężka do wyplewienia jak stonka ziemniaczana na kapuście. Zawistne bestie łatwo nie odpuszczają. W tym momencie zastaliście mnie na polu bitewnym, mam lekką przewagę nad przeciwnikiem, ale jaki będzie tego finał, nie wiem. Słabość do serialu „M jak Miłość”(tak, tego z biedną Hanka i kartonami) zaczyna rujnować mój skrzętnie utkany plan na dzisiaj. Pracy co nie miara, trening popołudniowy też sam się nie zrobi a tu ani ochoty, ani zapału, a Mostowiakowie nie śpią.

W takich chwilach jak ta, z pomocą przychodzi nieoceniony Stallone (tak, ten od trupów i Rockiego), jego słowa jak kubeł zimnej wody w mroźny poranek, skutecznie pobudzają do działania.

“Life’s not about how hard of a hit you can give… it’s about how many you can take, and still keep moving forward.”

Śmiejcie się, ale zazwyczaj tyle mi trzeba, by zwycięsko wyjść, z wydawałoby się bitwy przegranej i odgonić bestie złośliwe. Bo tak naprawdę to bez pasji czuję się jakby ktoś nagle odkolorowal mi świat i pozostawił mnie tak na tej pustyni normalności.

Tylko ostrzegam, po takiej dawce motywacji ciężko usiedzieć na kanapie.

Czytaj dalej…

Na crossfitowym haju

Czwarty wpis i nadal nic o crossficie? Nie tym razem. Zgodnie z niepisaną zasadą obowiązującą wszystkich, którzy umiłowali tę formę aktywności fizycznej (czyli ciągłe o niej paplanie) dzisiaj, tak po trosze o tym, jakie zmiany zauważyłam w sobie po kilku miesiącach regularnego treningu. Do poruszenia tego tematu zainspirował mnie wpis zatytułowany „6 Powerful Ways CrossFit Changes Lives”. Artykuł polecam wszystkim, którzy jeśli jeszcze tego nie zrobili, to rozważają związanie swojej przyszłości z tą dyscypliną.

Ach te zmiany

Muszę przyznać, że w ostatnich miesiącach natrafiłam na wiele podobnych wpisów, ten jeden, wydaje mi się naprawdę specjalny, chodzi za mną już kilka dni i nie daje o sobie zapomnieć. A wszystko to, za sprawą punktu pierwszego, który to okazał się bardzo mnie dotyczyć. Autor porusza w nim temat transformacji, jaką zaobserwował w posturze ciała osób trenujących crossfit. Te niewielkie zmiany w sposobie poruszania się, ułożeniu ciała, wskazują na większą pewność siebie i swobodę. To już nie są te same osoby, które stawiając swoje pierwsze kroki w boxie niepewnie unosiły wzrok znad podłogi, ciągle przygarbione, z lekko opadniętymi barkami. Uświadomiło mi to, jak dalece, te wydawałoby się niewielkie i z pewnością dla większości niezauważalne zmiany, wpłynęły na wiele innych aspektów mojego życia. Odkąd sięgam pamięcią miałam problem z niskim poczuciem własnej wartości, co rzutowało znacznie na moja postawę ciała, sposób chodzenia, patrzenia. Dodarło do mnie jak bardzo crossfit zmienił nie tylko wygląd zewnętrzny ale i życie.

Czytaj dalej…

Kobiety do drążków

Czyli jak zrobić swój pierwszy pull-up

pull-ups, podciaganie-na-drazku

Pierwsze podciągnięcie się na drążku, to specjalny dzień dla każdego, kto od jakiegoś czasu zmaga się z tym ćwiczeniem. Myślę, że panowie się nie obrażą jeśli stwierdzę,  że dla nas kobiet wymiar tego osiągnięcia i satysfakcja z niego płynąca jest nieporównywalnie większa.

Moje pierwsze samodzielne podciągnięcie się nachwytem było dla mnie, w pewnym sensie zaskoczeniem, od dłuższego czasu ćwiczyłam pełne pull-upsy jedynie podchwytem, ponieważ tak mi doradzano. Czasami, gdy nikt nie patrzył, próbowałam z całych sił podciągnąć się stylem klasycznym (jak facet) jednak wszystkie moje dotychczasowe próby kończyły się niepowodzeniem i frustracją. Pewnego dnia, w zaciszu domowego ogniska, po prostu chwyciłam pewnie drążek i zrobiłam to, co przez ostatnie kilka miesięcy było dla mnie niedoścignionym marzeniem. Marnie technicznie, z językiem na zewnątrz, ale zrobiłam, uniosłam całe moje ciało aż do momentu, gdy broda lekko przekroczyła linię drążka. Niesamowite uczucie, uśmiech nie schodził mi z twarzy do końca dnia. Bo wiecie co, dla mnie to nie takie zwykłe ćwiczenie, to wyzwanie, pomiar siły, pewnego rodzaju egzamin dla duszy i ciała. Polecam je wszystkim, zwłaszcza nam kobietkom ma do zaoferowanie dużo więcej niż tylko zmiany w sferze fizycznej. Poniżej przedstawiam kilka punktów, które mam nadzieję pomogą każdemu, kto dopiero zaczyna swoją przygodę z drążkiem.

Czytaj dalej…