Wpisy w etykiecie "podciaganie na drązku"

Dlaczego warto czasami zostawić siłownie i znaleźć sobie solidne drzewo (vid)

trening na drzewie-kalistenika

Nie przepadam za siłowniami, zazwyczaj jest tam tłoczno, duszno i jakoś tak nieludzko ozięble, zwłaszcza w tych nowoczesnych fitness klubach, w których aż strach czegoś dotknąć by nie zepsuć czy nie ubrudzić. Nie ma to jak kawałek dobrego żelaza albo na przykład porządna gałąź gdzieś w pobliżu.

Pamiętam czasy, gdzie wspinaczki na drzewo, przedzieranie się przez gęste korony połyskujących w słońcu żółtozielonych liści i wiszenie na gałęziach, wypełniało po brzegi wakacyjne dni, nie pozostawiając miejsca na nudę. Dla nas, dzieciaków ze wsi, był to najlepszy plac zabaw jaki mogliśmy sobie wymarzyć. Potrafiliśmy całe dnie przesiedzieć w swoich bazach, wśród konarów drzew w poczuciu spełnienia i ekscytacji.

I nagle BAM!!! Ni stąd, ni zowąd nadszedł dzień, gdy trzeba było opuścić złociste konary, zejść na ziemię i .. dorosnąć. Już nie wypadało wdrapywać się na drzewa i chodzić cale dnie w umorusanych dresach.

Czytaj dalej…

Kobiety do drążków

Czyli jak zrobić swój pierwszy pull-up

pull-ups, podciaganie-na-drazku

Pierwsze podciągnięcie się na drążku, to specjalny dzień dla każdego, kto od jakiegoś czasu zmaga się z tym ćwiczeniem. Myślę, że panowie się nie obrażą jeśli stwierdzę,  że dla nas kobiet wymiar tego osiągnięcia i satysfakcja z niego płynąca jest nieporównywalnie większa.

Moje pierwsze samodzielne podciągnięcie się nachwytem było dla mnie, w pewnym sensie zaskoczeniem, od dłuższego czasu ćwiczyłam pełne pull-upsy jedynie podchwytem, ponieważ tak mi doradzano. Czasami, gdy nikt nie patrzył, próbowałam z całych sił podciągnąć się stylem klasycznym (jak facet) jednak wszystkie moje dotychczasowe próby kończyły się niepowodzeniem i frustracją. Pewnego dnia, w zaciszu domowego ogniska, po prostu chwyciłam pewnie drążek i zrobiłam to, co przez ostatnie kilka miesięcy było dla mnie niedoścignionym marzeniem. Marnie technicznie, z językiem na zewnątrz, ale zrobiłam, uniosłam całe moje ciało aż do momentu, gdy broda lekko przekroczyła linię drążka. Niesamowite uczucie, uśmiech nie schodził mi z twarzy do końca dnia. Bo wiecie co, dla mnie to nie takie zwykłe ćwiczenie, to wyzwanie, pomiar siły, pewnego rodzaju egzamin dla duszy i ciała. Polecam je wszystkim, zwłaszcza nam kobietkom ma do zaoferowanie dużo więcej niż tylko zmiany w sferze fizycznej. Poniżej przedstawiam kilka punktów, które mam nadzieję pomogą każdemu, kto dopiero zaczyna swoją przygodę z drążkiem.

Czytaj dalej…