Zastanawialiście się kiedyś co takiego kryje się w kawałku mięsa i tłuszczu, na punkcie którym zwariował cały świat? Mowa oczywiście  o pośladkach, kobiecych pośladkach. Moja ciekawość nie pozwoliła mi na zbagatelizowanie tak poważnego tematu, stąd ten wpis.

Bez owijania w bawełnę, jeśli nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o … hormony.  Większe tyłki zawdzięczamy estrogenowi, który to powoduje gromadzenie się tłuszczu w pośladkach a nie w okolicy brzusznej, dlatego też, tak nierzadki jest nam widok panów z brzuszkami. Swoją drogą niektórzy dopatrują się w tym powodu naszej długowieczności. Tłuszcz zawarty w pośladkach jest zdrowszy od tego gromadzącego się w części brzusznej, który to może przyczynić się do występowania chorób serca i cukrzycy. Ujmując sprawę prosto: tłuszcz na brzuchu jest be, natomiast na pupie ok. Naukowcy zdają się twierdzić, że męska odmiana Homo sapiens sapiens instynktownie odbiera większą pupę jako oznakę zdrowia i płodności. (Ach ci mężczyźni i ich intuicja!)

Czytaj dalej…